Siedzieliśmy na kanapie w salonie i piliśmy ciepłą herbatę. Nagle dobiegło do nas pukanie do drzwi. Spojrzałam na Davida.
-Kto to może być? - zapytałam go
-Mnie nie pytaj. To ty tu mieszkasz. - napił się i spojrzał w stronę drzwi
Po cichu podeszłam pod ścianę i przez okno starałam się zobaczyć kim może być osoba, która stoi po drugiej stronie. Pukanie znów rozniosło się po małej chatce.
-Proszę. Można wejść. - powiedziałam
Drzwi lekko uchyliły się z cichym skrzypnięciem. Do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna. Miał ciemno-niebieskawe włosy. Na jego twarzy malowała się powaga oraz dorosłość. Na niedużym nosie spoczywały okulary. Miał na sobie biały płaszcz sięgający aż do ziemi. W ręku trzymał długą broń. Zgaduję, a raczej domyśliłam się, że jest to jego magiczna różdżka. Właśnie miałam wydusić z siebie pytanie ,,Kim jesteś i czego chcesz?,, ale on zaczął mówić pierwszy.
-Wybaczcie, że was nachodzę o tej godzinie ale mamy poważny problem.
-Kasper..? - spojrzałam na niego zdziwiona
-Nie poznałaś mnie? - zaśmiał się - Z resztą.. nie dziwię Ci się. - poprawił okulary na swoim nosie - Pod tą postacią wyglądam o wiele lepiej niż jakiegoś starego dziadka.
David spojrzał na niego.
-W czym tkwi problem? - zapytał
-Miałem czas, więc przyjrzałem się mapie. - podszedł do stolika i rozłożył na nim mapę - O tu! - pokazał na jedno z miast, tuż przed samym końcem wyznaczonego szlaku - W tym oto miejscu znajduje się nasz problem.
-Co z tym miejscem jest nie tak? - podeszłam do stolika i spojrzałam na mapę
-Z miejscem? Nic. - zaczął tłumaczyć - Ale głównie chodzi o obecną sytuację, która tam panuje.
-Czy to jest.. Śnieżne Miasto? - David przybliżył się i z dokładnością obejrzał miejsce na mapie
-Tak, a Śnieżna Księżna jest teraz wrogo do wszystkich nastawiona i z pewnych pogłosek które słyszałem kto wszedł tam żywy już stamtąd nie wyszedł.
-Zabijano wszystkich tych, którzy chcieli przejść? - zapytałam zaciekawiona
-Może nie wszystkich, Księżna szuka męża dla swej córki dlatego przez miasto przepuszczane są tylko kobiety a mężczyźni są zatrzymywani i przesłuchiwani. - dokończył Kasper
-A nie możemy jakoś obejść tego miejsca? - David oparł się o kanapę
-Niestety. Miejsce do którego chcemy dotrzeć jest otoczone wysokimi górami a gdybyśmy jakoś zdołali się dostać na drugą stronę gór i tak nie dostaniemy się do docelowego miejsca, ponieważ zaraz u podnóża gór znajduje się jezioro którego na mapie nie ma.
-Nie możemy go przepłynąć? - zaproponowałam
-Nie, jest to niemożliwe. Woda w tym jeziorze jest zaklęta. Wszystko co do niej wpadnie od razu zamarza. Tylko Księżna i jej rodzina mają sposób na przedostanie się na drugą stronę.
-Ale jeżeli tam wejdziemy.. Mnie wypuszczą od razu a was.. - spojrzałam na David'a - Was zatrzymają..
-Macie szczęście, że macie mnie. - Kasper podniósł się do góry i otrzepał swój płaszcz - Swoją drogą całkiem przytulna chatka.
-Dziękuję... - uśmiechnęłam się
-Co to znaczy że mamy szczęście, że mamy Ciebie? - zapytał David
-Mam w miarę dobre kontakty z Księżną. Gdy się uda, przejdziemy przez miasteczko niezauważeni.
-To dobrze.. bardzo dobrze.. - David podparł się ręką na stoliku i znów zaczął przyglądać się mapie - Podróż zajmie nam około półtorej tygodnia. Nie wliczając możliwych przystanków na dłuższą chwilę w miasteczkach.
-Będę u was jutro o świcie. - powiedział Kasper zwijając mapę
-Będziemy czekać. - odparłam, odprowadzając go do drzwi
-Do zobaczenia. - machnął ręką wychodząc z chatki
-Trzymaj się. - rzucił David na pożegnanie
Zamknęłam drzwi i usiadłam obok David'a.
-Dlaczego ten świat tak bardzo nas nienawidzi.. - zapytałam go, kładąc głowę na jego ramieniu
-Może przez to, że my również nienawidzimy jego? - odparł retorycznie, układając swoją głowę na mojej
-Nie nienawidzę wszystkiego. - oburzyłam się
-Mhm.. Może jest kilka rzeczy które lubisz ale je można wyliczyć na palcach. - uśmiechnął się
-Może i tak. Ale na pewno jest tego więcej niż w Twoim przypadku.
-Raczej na pewno. - odchylił się i patrzył prosto w me oczy - Dla mnie liczysz się tylko ty. - zbliżył się, pocałował delikatnie moje usta a ja odwzajemniłam jego pocałunek
-A co z Edwardem? - zapytałam
-W sumie.. dawno go nie widziałem. Ostatnim razem jak z nim byłem pobiegł gdzieś, powiedział, że mam się o niego nie martwić i przekazać Ci, że niebawem wróci.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś? - lekko uderzyłam go dłonią w klatkę
-Najwidoczniej miałem coś ważniejszego do roboty i musiałem o tym zapomnieć. - zaśmiał się
-To nie jest śmieszne.. A jak mojemu, kochanemu wilkowi się coś stało? - powiedziałam rozgniewana
-Nic mu nie będzie. Jest silny. Poradzi sobie.
-Nie możesz go wezwać? - zapytałam
-To nie ja go oswoiłem. Ty powinnaś móc porozumieć się z nim telepatycznie. - David wstał i podszedł do okna - Wróci.. Wiem to. - dodał po krótkiej ciszy
-Podczas naszej podróży postaram się go nawoływać. - odparłam
-Miejmy nadzieję, że usłyszy twoje myśli. - odwrócił się i z uśmiechem spoglądał na mnie - Teraz moja kochana księżniczko idziemy spać. Jutro przed nami daleka podróż. - podszedł do mnie, pocałował w czoło po czym podniósł i na rękach zaniósł do mojego pokoju
-Zaczekaj chwilę.. - stanęłam na ziemi
-O co chodzi? - spojrzał na mnie
Podbiegłam do okna i wyjrzałam przez nie. Wydawało mi się... Przez krótką chwilę.. Że ktoś tam był. Ktoś o włosach przypominających świeżą krew. Czerwień tylko pojawiła się na moment i zniknęła.
-Wydaje mi się, że kogoś widziałam. - odparłam i odwróciłam się tyłem do okna
-Masz zwidy kochana. Idź lepiej spać.
Uśmiechnęłam się. Chciałam zrobić krok do przodu ale coś mnie zatrzymało. Poczułam coś. Jakby ktoś stał za mną i..
-Nie podchodź. Jeżeli zrobisz chociaż maleńki krok, podetnę jej gardło. - przemówił głos dochodzący zza moich pleców
Spodobało mi się. Czekam na dalsze przygody. ♥
OdpowiedzUsuńza niedługo pojawi się ciąg dalszy <3
Usuń