Stałam jak wryta. Cienkie ostrze jej noża spoczywało na moim gardle. Jeden ruch dłonią a potok krwi z moich żył zalałby cały pokój. Patrzyłam na David'a. Nie ruszał się. Robił co ona kazała. Na jego twarzy malowało się przerażenie i lęk. Po chwili jednak jego twarz uległa zmianie emocji. Oczy rozszerzyły mu się a z ust wydobyło się tylko ciche;
-Rose..? - jego wzrok utkwił w dziewczynie stojącej za mną
Poczułam jak czerwono włosa zdejmuje nóż z mojego gardła, a następnie lekko popuszcza rękę, którą mnie trzymała
-Skąd znasz moje imię? - po cichu, ze zdziwieniem zapytała David'a
Chłopak wyprostował się. Nie spuszczał wzroku z dziewczyny, którą przed chwilą nazwał Rose.
-A więc nie pamiętasz mnie... - zrobił lekki krok w naszą stronę
-Mówiłam, że masz się nie ruszać! - Rose krzyknęła za moim uchem i znów przyłożyła nóż do mego gardła
-Rose.. nie. Proszę.. Zostaw ją. Ona Ci nic nie zrobiła. Jeżeli ją puścisz.. powiem Ci skąd znam Twoje imię..
David próbował uspokoić ją ruchami ręki, co o dziwo pomogło. Czułam jak przez moment dziewczynie drga ręka. W końcu opuściła nóż i stanęła obok mnie. David podbiegł i przytulił się do mnie, objęłam go ramionami i staliśmy tak przez moment. Dziewczyna chrząknęła.
-Możesz zacząć tą opowieść? - zapytała
-Jasne.. - David puścił mnie i usiadł na łóżku - Więc...To było kilkanaście lat temu. Byliśmy dziećmi. Ty pochodziłaś z biednego rodu, z którym mój ojciec toczył wojnę o ziemię. Mimo iż nie mieliście dużo pieniędzy zawsze znaleźliście dużą liczbę osób do armii, która była równa szeregom mojego ojca. Pewnego razu przybyłaś tutaj ze swoim starszym bratem. On negocjował coś z moim tatą natomiast ty.. bawiłaś się w ogrodzie za naszą rezydencją. Obserwowałem Cię z ukrycia. Lubiłem podziwiać czerwień twoich włosów. Byłaś dla mnie inna. Pierwszy raz widziałem dziecko z czerwonymi włosami. W końcu zauważyłaś mnie. Byłem skrępowany i nie wiedziałem co mam zrobić więc zacząłem biec z powrotem do rezydencji zobaczyć się z ojcem lecz krzyknęłaś do mnie i kazałaś się zatrzymać. Miałaś wtedy słodki, dziecięcy głos. Zrobiłem co kazałaś i się zatrzymałem. Chwilę później stałaś obok mnie i wyciągałaś rękę przed siebie przedstawiając mi się. Zaczęliśmy się bawić i miło spędzaliśmy razem czas. Lubiłaś bawić się w naszym ogrodzie. Zawsze miałaś radosną twarz i twoje oczy wypełniało szczęście. Naszym ojcom udało się dojść do porozumienia. Zauważyli, że dobrze się ze sobą dogadujemy. Nawet planowali, że gdy dorośniemy złączymy się węzłem małżeńskim i stworzymy razem niepokonane królestwo z najlepszą armią i najlepszymi wojownikami. Gdy byłem starszy odwiedzałem Cię, tak jak ty mnie. Lecz potem stało się coś złego.. Wrogi klan napadł waszą dolinę a armia mojego ojca była zbyt słaba, nawet w połączeniu z waszymi siłami nie daliśmy rady was osłonić. Oni zabijali prawie wszystkich.. Zabili twojego ojca, matkę i wiele innych osób ale Ciebie.. Ciebie zabrali ze sobą. Nadal byłaś dzieckiem więc zapewne znaleźli kogoś kto kombinował przy Twoich wspomnieniach i wymazali Ci wszystko co by osądzało ich o jakiekolwiek przestępstwo. - David przerwał na moment, spojrzał na mnie a później przerzucił wzrok na dziewczynę - Ty może tego nie pamiętasz, ale ja nie zapomnę. Nigdy nie zapomnę czerwieni twych włosów. - spuścił głowę, jego twarz posmutniała
-Dlaczego.. - dziewczyna zacisnęła pięść - Dlaczego miałabym Ci w to uwierzyć? - zapytała
-Nie musisz mi w to wierzyć.. zajrzyj w głąb siebie i spróbuj sama sobie przypomnieć. - mówił patrząc się na ziemię
Dziewczyna upadła na kolana. Zakryła twarz dłońmi i zaczęła coś mamrotać pod nosem. Widzę, że nie tylko ona była w szoku. David nie wspominał mi nigdy wcześniej o swoim dzieciństwie. To było pierwsze wspomnienie z jego przeszłości jakie usłyszałam. Wszyscy pozostaliśmy w ciszy. Jedyne co było można usłyszeć to ciche bieganie myszy bądź skrzypienie desek w podłodze.
-Pamiętam.. - dziewczyna powoli i po cichu wypowiedziała te słowa - Teraz pamiętam.. - podniosła się, odsłaniając twarz - Kiedyś.. gdy próbowałam sobie coś przypomnieć z dzieciństwa.. wszytko wydawało się takie sztuczne i nieprawdziwe. Dzięki twojej opowieści już wiem, co się wydarzyło. - spojrzała na David'a, a po chwili on na nią - Miałeś racje. Przemienili moje wspomnienia i wymazali te prawdziwe, a następnie zaczęli szkolić na zabójce. Chcieli żebym była jedną z najlepszych, aby nikt nie mógł mnie nigdy złapać, abym wszystko co robiła było perfekcyjne i bez najmniejszego błędu. Wmawiali mi, że to co robię jest dobre bo zabijam złych ludzi którzy robili złe rzeczy. Po czasie zrozumiałam, że ludzie których zabijam dla nich tak naprawdę nie są niczemu winni. Uciekłam od nich i starałam się zmienić. Nie wiedziałam co mam robić. Nie miałam za co żyć. Nie potrafiłam.. nie nadawałam się do innej pracy niż zabijanie. Zaczęłam brać zlecenia. Lecz nie tylko.. Wyznaczałam sobie własne cele do zabicia. - odparła patrząc na mnie - Ciebie miałam na celowniku od kilku dni. Zazdrościłam Ci twojej dobroci i tego, że wszyscy w miasteczku patrzą na Ciebie z uśmiechem. Przez to chciałam się Ciebie pozbyć. Byłaś zbyt dobra dla wszystkich w miasteczku. Pomagałaś wszystkim a inni pomagali Tobie. I w dodatku.. masz jeszcze jego. Chociaż prędzej czy później jego też bym się pozbyła. - odwróciła spojrzenie na David'a - Przepraszam was.. Dam wam już spokój..
Rose odwróciła się i stanęła na parapecie otwartego okna. Miała wychodzić ale złapałam ją za rękę.
-Zaczekaj. - szarpnęłam ją lekko do tyłu - Jesteś zabójcą. Dobrze radzisz sobie z bronią.. Czy mogłabym mieć do Ciebie prośbę? - spojrzałam na nią, nie tylko włosy miała czerwone. Jej oczy również wypełniała czerwień.
-Mam kogoś dla Ciebie zabić? - spojrzała na mnie ze zdziwieniem
-Nie.. - To coś innego. - powiedziałam cicho
-To będzie wynagrodzenie, za to że chciałam Cię zabić. Możesz prosić o wszystko. - położyła rękę na moim ramieniu
-Jutro z rana.. Wyruszam na podróż która będzie trwać około tygodnia. Przydałaby się osoba, która by nas broniła. - odparłam niepewnie - Wchodzisz w to? - zapytałam
-Nie takie rzeczy się robiło. - uśmiechnęła się - Z przyjemnością wam pomogę.
-Dziękuję. - odwzajemniłam uśmiech - Bądź tutaj jutro o świcie. - poinformowałam ją
-Nie ma sprawy. - odsunęła się ode mnie i stanęła przed oknem - Dziękuję - wyszeptała i zniknęła w ciemnościach lasu
Odwróciłam się do David'a.
-W końcu wiem coś więcej o Tobie i twoim dzieciństwie. - siadłam obok niego, jedną ręką zaczęłam delikatnie jeździć po jego plecach - Dlaczego nie chciałeś mi o tym opowiedzieć? - zapytałam
-Sądziłem, że nie jest to jakoś potrzebne, żebym mówił Ci o czymś takim. To było dawno.
-Chce wiedzieć o Tobie wszystko. Nawet jeżeli miałyby to być najgorsze rzeczy jakie kiedykolwiek bym usłyszała. - pocałowałam go w policzek
-Naprawdę? - spojrzał na mnie
-Naprawdę - potwierdziłam swoje słowa
-To innym razem.. Teraz czas spać. - powiedział i położył się
-Dlaczego innym razem? - odwróciłam się i spojrzałam na niego
-Bo teraz nie mam ochoty Ci o tym opowiadać. - popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął
Położyłam się obok niego i objęłam go ręką.
-Chciałabym znaleźć coś niesamowitego na końcu tej podróży. - powiedziałam, zamykając oczy
-Tak wiem, nie tylko ty. - pocałował mnie w czoło - Teraz śpij. Musisz mieć dużo siły na jutro.
Kiwnęłam głową. Zaczęłam myśleć o całej tej podróży.. po chwili zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O świcie wszyscy uczestnicy czekali pod chatką na rozpoczęcie przygody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz