środa, 4 stycznia 2017

Utracony czas 2

Lily wróciła do swojego domu. Gdy tylko zamknęła drzwi, oparła się o nie i zaczęła szeptać. - Ja.... zabiłam ją...... udało mi się. Pokazałam do czego jestem zdolna. - Dziewczyna trzęsła się cała z emocji. Próbowała zrozumieć co takiego zrobiła. - Pozbyłam się mojego największego wroga. - Spojrzała na swoje dłonie i paznokcie, które były jeszcze całe w świeżej krwi. Uniosła powoli rękę i przybliżyła bliżej ust. Oblizała lekko jeden z palców i teatralnym ruchem spuściła grzywkę na swoje oczy. Po pewnym czasie można było usłyszeć cichy śmiech. - Cóż przynajmniej teraz jest o jedną sukę mniej na tym świecie. - Lily powolnym krokiem udała się do łazienki gdzie zmyła z siebie całą krew oraz przebrała w swoją czarną piżamę. Jednak jej usta nadal były przyozdobione czerwoną szminką. - Czemu to się nie chce zmyć? - Mimo usilnych starań dziewczyna w końcu odpuściła i położyła się spać. Nie potrafiła usnąć tej nocy. Silny wiatr nie pozwalał zmrużyć dziewczynie oka. Z każdą godziną wiercenia się po łóżku była coraz to bardziej zmęczona i niespokojna. - A co jeśli to był zły pomysł? Przecież pozbawiłam życia normalną osobę - To pytanie nie dawało jej spokoju aż do rana. Dopiero przy pierwszych promieniach słońca udało jej się usnąć. Obudził ją dopiero stary dobry przyjaciel Kuro chłopak, którego znała od dziecka. Zawsze byli razem mimo wszelkich różnic. Opiekowali się sobą, ale pozostawali tylko przyjaciółmi.
- Wstawaj księżniczko. Chyba najwyższy czas coś zejść. - On od zawsze się tak do niej zwracał i każdego ranka budził ją. Był przy niej także za każdym razem gdy tego potrzebowała.
- Zostaw mnie. Ja dzisiaj nie wstaje z łóżka. - Odwróciła się na drugą stronę i zakryła głowę kołdrą.
- Nie możesz wiecznie przejmować się tym debilem! A po za tym mówiłem, że to zły typ.
- Jesteś tu by mnie dobijać czy pomóc się ogarnąć?
- Rusz dupę to w tedy skończę.
- Nie! Zostaje tutaj. - Odparła oburzona.
- Nie możesz wiecznie tu leżeć - Zaczął nią lekko szarpać - Jeść też musisz bo inaczej nie urośniesz.
- Przynieś mi śniadanie do łóżka. Jak prawdziwej księżniczce i skończyć wypominać mi mój wzrost...po za tym brak mi tylko 3 centymetrów by cię przerosnąć!
- Ech..... - wzdychnął ciężko chłopak. - Masz szczęście, że dzisiaj mam wolne bo normalnie bym tego nie robił. - Jako odpowiedź pośpieszyła go ruchem dłoni. - Ty nigdy się nie nauczysz.
- Za to mnie kochasz.
- Ta to chyba mój największy błąd. Zróbmy tak.. ja Ci zrobię śniadanie a Ty się w tym czasie ubierz okej?
- A dasz mi w tedy spokój?
- Zastanowię się - Odparł chłopak ze szczerym uśmiechem na twarzy. Lily wstała powoli z łóżka i udała się do łazienki. Po 15 minutach wyszła z niej w swoich typowych ciuchach. Jak zwykle założyła na siebie purpurową koszulkę z czarnym krukiem i czarną spódniczkę. Włosy tylko lekko przyczesała i poprawiła grzywkę by nie zakrywała jej oczu. Usiadła przy stole w salonie, postanowiła poczekać na śniadanie zamiast wrócić do swojego kochanego łóżka.
- Proszę bardzo naleśniki z dżemem truskawkowym takie jak uwielbiasz.
- Dziękuję. - Wzięła się do jedzenia a Kuro w tym czasie włączył telewizor.
- Wychodzisz gdzieś? - Spytał
- Nie, czemu pytasz?
- No nie wiem. Może dlatego, że masz na sobie czerwoną szminkę?
- Chciałam ci się bardziej podobać. Nie mogę? - Wymyśliła jakąś wymówkę na szybko.
- I tak nie jesteś w moim typie. A tak po za tym cycki ci chyba znów urosły. - Wzrok dziewczyny skierował się na jej pokaźny biust a później na chłopaka.
- Spadaj
- Oj przecież wiesz.... - Głos chłopaka przerwała reporterka wiadomości.
- Dzisiejszej nocy dokonano zabójstwa siedemnastolatki. Niejakiej Ver P. Zabójca postąpił z nią wyjątkowo brutalnie. - Kamerzysta pokazał zmasakrowane ciało dziewczyny. - jak państwo widzą napastnik oślepił dziewczynę i zrobił jej dziurę w plecach. Wiadomo też, że ofiara ma podcięte żyły na rękach oraz przebitą nogę. Policja jeszcze nie ustaliła kim był zabójca oraz jakim narzędziem się posługiwał.
- To przecież nasza Ver! - Zakrzykną Kuro. - Jak coś takiego mogło ją spotkać?
- Należało jej się.
- To, że ostatnio jesteście skłócone nie znaczy, że możesz tak mówić.
- Pffff. - Wstała od stołu. Ubrała swój czarny płaszcz i wyszła za drzwi, w oddali było słychać "Nie obrażaj się!" Lily postanowiła się przejść, miała nadzieję, że to ją trochę uspokoi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz