czwartek, 12 stycznia 2017

Utracony czas 3

- Czemu ten baran nie może trzymać mojej strony? - Powiedziała pod nosem gdy szła przez park. Wszystkie emocje związane ze wczorajszą nocą powoli w niej narastały. Nie okazywała tego, zawsze była dobra w ukrywaniu uczuć, ale przed oczami wciąż miała wydarzenia ubiegłej nocy. Najbardziej frustrowało ją, to co zrobiła zaraz po wejściu do domu. Przerażał ją brak obrzydzenia na gest zlizania krwi z palca oraz to, że ta krew jej zasmakowała. W tedy coś w niej pękło, prawdopodobnie była to granica moralności. "Ja zrobiłam to co należało zrobić już dawno" tak to sobie cały czas tłumaczyła. Jak to możliwe, że najspokojniejsza dziewczyna na uczelni zrobiła coś tak strasznego? Cóż, wszystko zaczęło się pięć miesięcy temu gdy Lily trafiła na studia medycyny. A dokładniej na pierwszym wykładzie, na początku zagadała do obcej dziewczyny, która cały czas rozglądała się po sali.

***

- Hej. Zajęte, czy mogę usiąść? - Wskazała na krzesło i zapytała się dziewczyny siedzącej obok. 
- Siadaj, jest wolne. - Odpowiedziała 
- Jestem Lily Silvermoon. Miło mi Cię poznać - Wyciągnęła rękę w geście uprzejmości. Dziewczyna wstała, ukłoniła się lekko i uścisnęła dłoń
- Miło również miło Cię poznać. Ja jestem Sakura Erlic. Też chcesz studiować medycynę? 
- Tak - Obydwie usiadły na miejscach. - Inaczej by mnie tu nie było. - zaśmiała się lekko 
- A no tak. Ale ja głupia jestem. Co innego mogłabyś tu robić... 
- Wiele różnych rzeczy, na przykład..... hmmmm....... Oo szykować plan wielkiej bitwy! 
- Jeśli tak, to przyłączam się do Ciebie! - Sakura, która miała szare długie włosy i nikłą posturę była niższa od Lily, ale widać było u niej szczery uśmiech i chęć do życia. - Powiedz mi, że po za medycyną interesujesz się też historią. 
- Ależ oczywiście. Jakieś hobby też trzeba mieć. 
- Jej! - Rzuciła się na nią. - Dobrze spotkać kogoś takiego jak ty.
- Też się cieszę. Powiedz mi czekasz na kogoś jeszcze? 
- Nie. 
- To czemu się tak rozglądałaś? 
- A! Patrzę z kim przyjdzie mi rywalizować w nauce. Tak wiem to głupie, ale nie pozwolę by ktokolwiek był odemnie lepszy hahahaha. 
- Zapamiętam. - Wzrok dziewczyny uciekł na chłopaka, który właśnie wchodził na salę. Usiadła kilka ławek przed nimi. Gdy usiadał, posłał bardzo słodki uśmiech Lily. W tedy coś ją zmieniło. Poczuła co to znaczy miłość od pierwszego wejrzenia, mimo że miała już tego jedynego. To teraz jakby wszystko straciło sens a liczył się tylko ten słodki nieznajomy. Pożerała go wzrokiem, jego krótkie brązowe włosy. Zakładała, że jest od niej wyższy i już marzyła o tym by go przytulić. Minął tydzień i Lily w końcu zdobyła się na odwagę by do niego zagadać. Przed wykładem, jeszcze na korytarzu usiadła obok niego i zapytała;
- Hej jestem Lily.. Wiem, że to dziwna prośba, ale usiądziesz obok mnie na zajęciach?
- No pewnie. Jestem Kristopher, miło mi. - Przemówił prawdziwe męskim głosem, ale o dziwo bardzo kojącym i łagodnym 
- Przyjemność po mojej stronie. Idziemy? 
- Pewnie. 

***

 Ich znajomość rozwijała się, powoli poznawali swoje charaktery i zwyczaje. Po miesiącu spytała się czy będzie z nim chodzi kompletnie zapominając o swoim prawdziwym chłopaku, nie chciała go zranić dlatego na razie zachowała wszystko w tajemnicy. Nie wyszło jej to później na dobre, ale cóż.... Dziewczyna starała się jak mogła by Kris był szczęśliwy. Zostawała specjalnie dużej by tylko móc spędzić z nim więcej czasu. Czasem chciała gdzieś wyjść, ale on zmieniał temat lub po prostu mówił, że mu się nie chce. Chłopakowi nie zależało na Lily, ale ona tego nie widziała cały czas wmawiała sobie, że kiedyś ją pokocha. Było to jednostronne uczucie mimo to Lily cieszyła się gdy spędzała z nim czas. Ich związek był bardzo dziwny, Kris nie chciał chodzić za rękę, całować się czy choćby przytulać. Kiedy Lily właśnie tego potrzebowała.... Dni mijały a między nimi nic się nie zmieniało. Ale w końcu przyszły urodziny Lily, ten jedyny dzień dał jej nadzieje. Cóż chłopak przyjechał do niej, wręczył jej prezent i spędził z nią pół dnia. Wygłupiali się, opowiadali różne historie i zachowywali jakby wreszcie coś zaiskrzyło. W tedy nawet on usuną numer byłej i zablokował ją kompletnie. Mówił że jej nienawidzi i że cały czas ona nie daje mu spokoju. Cóż i tak było to wielkie kłamstwo... 
Kris dał jej w tedy nadzieję, ale wciąż nic się nie zmieniało. Nadeszła zima a ona nadal odprowadzała chłopaka mimo swojego słabego zdrowia. Dziękował jej ale rzadko i jedyne co robił to przytulał przed wejściem do autobusu. Często wyglądało to tak jakby robił to z przymusu. Pewnego dnia zauważyła że znów pisze z Ver, w tedy też zrozumiała, że Ver to jej stara przyjaciółka. Ogarnęła ją wielka złość, nie okazała tego, ale kazała wybrać Krisowi między nią a Ver. Cóż wybrał Ver, a  Lily wtedy straciła sens życia. Oczywiście Kuro już od dawna o wszystkim wiedział i mimo, że Lily go zdradziła to wrócił do niej jako przyjaciel. Desperacja Lily była większa niż ktokolwiek się spodziewał dlatego właśnie postanowiła zabić Ver. Oczywiście to wszystko to jedynie przybliżenie tego co się stało, bo nikt po za nią nie wie jak naprawdę między nimi było....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz